Homilia bpa Zsolta Martona, ordynariusza diecezji V
ác 

Msza św. w intencji beatyfikacji sługi Bożego Jánosa Esterházyego

Odpust kaplicy Podwyższenia Krzyża Świętego

Dzień Pielgrzyma Jánosa Esterházyego

Centrum Pielgrzyma im. Jánosa Esterházyego

Alsóbodok/Dolne Obdokowce

17 września 2022 (sobota), godz. 15.00

Przewielebny Wikariuszu biskupi!

Przewielebny Delegacie Arcybiskupa Krakowskiego!

Najczcigodniejsi Bracia w kapłaństwie i diakonacie!

Najczcigodniejsi dostojnicy publiczni!

Czciciele, Przyjaciele, Krewni, Współpracownicy działający na rzecz beatyfikacji sługi Bożego Jánosa Esterházyego!

Drodzy modlący się razem i świętujący moi Bracia i Siostry w Chrystusie!

Na pierwszym miejscu chciałbym podziękować Księdzu Wikariuszowi biskupiemu za zaproszenie ze strony Księdza Biskupa ordynariusza do odprawienia dzisiejszej uroczystej Mszy Świętej, a także podziękować entuzjastycznym Współpracownikom, którzy angażują się w sprawę sługi Bożego Jánosa Esterházyego.

Intencją tej uroczystej Mszy Świętej, którą odprawiamy z okazji 65. rocznicy śmierci Jánosa Esterházyego i 5. rocznicy ostatecznego spoczynku jego prochów, jest modlitwa o beatyfikację sługi Bożego Jánosa Esterházyego, modlitwa za jego współtowarzyszy męczenników na Węgrzech i w Europie Środkowej, modlitwa o pojednanie między narodami i o pokój na Ukrainie. Te intencje są bardzo pięknym wyrazem postaci Jánosa Esterházyego, którego chcielibyśmy czcić w gronie błogosławionych. On w pierwszym rzędzie nie modlił się za siebie, ale w intencji żyjących w południowej Słowacji w mniejszości Węgrów, w intencji krzywdzonych i prześladowanych (np. za swoich bliźnich, Żydów), w intencji współistnienia w miłości i pokoju narodów Europy Środkowo-Wschodniej (Czechów, Słowaków, Polaków, Węgrów), w intencji współwięźniów.

Kiedy wspominamy Jánosa Esterházyego i chcielibyśmy go czcić jako błogosławionego, szczęśliwego, nie widzimy w nim zwykłego bohatera, ale człowieka świętego, modlącego się za innych. Bohater robi coś wielkiego dla szlachetnego celu, co może stać się poświęceniem siebie. Człowiek poszukujący świętości, modlący się, podejmujący się męczeństwa, żyje świadomie w Chrystusie i żyje dla innych. Taki był János Esterházy: żył świadomie z Chrystusem zarówno w radości, jak i w cierpieniu. Z Chrystusem, o którym dzisiejsza świąteczna Ewangelia mówi: 

„Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto w niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” (J 3,16).

Ewangelia w Ewangelii – tak bibliści nazywają ten werset biblijny. W tym lapidarnym zdaniu znajduje się istota zbawienia, misji Jezusa Chrystusa. Została ona wypowiedziana z ust Jezusa w dialogu z szukającym sprawiedliwości uczonym w Piśmie o imieniu Nikodem. Ten fragment nie jest tylko dla Nikodema, ale dla całego świata. Jest to jedna z najbardziej autentycznych wypowiedzi o Bogu, ponieważ to Jezus, Jego własny Syn, mówi ją o Ojcu Niebieskim. Jezus mówi nam o Bogu, kim jest, dlaczego posłał swojego Syna na świat i do kogo przyszedł Chrystus.

Jezus stwierdza o Ojcu, że On jest inicjatorem miłości, człowiek tylko odpowiada na tę miłość. To Bóg pierwszy ukochał: On jest w stanie kochać prawdziwie, doskonale, ponieważ jest żywą Osobą. On sam jest Miłością. Bóg nie jest jakąś abstrakcyjną, bezosobową rzeczywistością, ale żywą, kochającą Osobą. Co więcej, jest On wspólnotą miłości Trzech Osób – Trójcy Świętej. Jego miłość jest opiekuńcza (agape), nie jest powierzchowna, ale osobista. Kiedy to zdanie zostało zapisane w Ewangelii Jana, nieprzypadkowo grecki czasownik został użyty w czasie przeszłym ciągłym/obecnym ciągłym. Bóg nie kochał tylko kiedyś, w jakimś czasie, On i teraz kocha, Jego miłość rozpoczęta w przeszłości trwa i teraz. On kocha stale, nieustannie, nieodwołalnie.

Takiej miłości doświadczył i na taką miłość odpowiedział János Esterházy jako chrześcijański mąż, głowa rodziny i polityk, który żył i działał w duchu Ewangelii (na przykład wtedy, gdy jako jedyny wystąpił w słowackim parlamencie w obronie swoich żydowskich rodaków), ale wiedział też, że źródłem prawdziwej chrześcijańskiej miłości jest Krzyż, który musimy nieść, musimy podjąć, a nawet objąć. Świadczy o tym słynne stwierdzenie, które stało się mottem jego życia: „Naszym znakiem jest Krzyż!”. Kiedy składał to oświadczenie, nie wiedział, ale może podejrzewał, że jego życie stanie się dźwiganiem ciężkiego krzyża. Od tego momentu János Esterházy sam stał się dla nas znakiem.

„Jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak i Syn Człowieczy będzie wywyższony, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne”. (J 3,14-15) – usłyszeliśmy w Ewangelii Jana.

Krzyż jest obietnicą zmartwychwstania. Jeśli spojrzymy na życie Jánosa Esterházyego z punktu widzenia ziemskiej kariery, oczami osoby niewierzącej, wydaje się ono porażką. Cierpienie jest misterium, zagadką, ale zmartwychwstanie Chrystusa nadaje sens cierpieniu. Jako ludzie wierzący wiemy, że krzyż jest niezbędnym wstępem do zmartwychwstania, warunkiem życia wiecznego. Ofiara życia Jánosa Esterházyego jest chwałą Nieba i naszą dumą. Życie ziemskie każdego człowieka prędzej czy później staje się ofiarą. Wszyscy spłoniemy jak świeca na ołtarzu życia. Nie jest bez znaczenia, na którym ołtarzu życia płoniemy: na ołtarzu przyjemności, kariery, egoizmu, czy na ołtarzu życia ofiarowanego za innych, ofiary z siebie samego. 

János Esterházy wybrał ten drugi ołtarz, wybrał świadomie. Żył dla swojej rodziny i umarł za nią. Rodzina oznaczała dla niego nie tylko jego osobistą rodzinę, ale także naród węgierski na Górnych Węgrzech, jako jego duchową, dalszą rodzinę. „Jesteśmy rodziną: jedna nasza matka, jedna nasza krew, jedno nasze serce, jeden nasz Bóg! Kochajmy, szanujmy i czcijmy przede wszystkim naszego Boga i naszą Matkę, kochajmy się wzajemnie jak dobrzy bracia i siostry, bo tylko świadomość jedności rodziny przeniesiona w życie może zapewnić lepszą i szczęśliwszą przyszłość.” (MTI, 24 XII 1940). Ponadto tęsknił za pięknym współżyciem ludów Kotliny Karpackiej jako swojej dalszej rodziny. Być może i jego zainspirował wiersz Mihálya Babitsa pt. Eucharystia: „Wlewaj się w nas, o wieczna Prawdo i Święta Miłości! … I wzrastajmy ku Niebu, wśród bratnich narodów, jak drzewa odżywiane przez słońce z nieba.” (Eucharisztia, 1938).

Mottem obecnego Dnia Pielgrzyma jest właśnie ta sentencja Esterházyego: „Jesteśmy rodziną: jedna nasza matka, jedna nasza krew, jedno nasze serce, jeden nasz Bóg! Jest to szczególnie aktualne dzisiaj, kiedy musimy chronić rodzinę jako najmniejszą komórkę naszego życia społecznego i eklezjalnego. Sługa Boży doskonale zdawał sobie sprawę, że jeśli mała rodzina jest nienaruszona, zdrowa to duża rodzina, czyli naród, jest żywotna. Wtedy może kochać inne narody jako braci i siostry.

Święty Jan Paweł II, wielki papież rodzin, uczy nas o rodzinie: „Ponieważ zgodnie z planem Bożym rodzina jest intymną wspólnotą życia i miłości, ma ona obowiązek stawać się coraz bardziej tym, czym jest, wspólnotą życia i miłości.” (Familiaris consortio, 17). To stwierdzenie dotyczy także większej rodziny: wspólnoty kościelnej i społeczeństwa. Potwierdzają to również słowa papieża Franciszka, gdy podczas audiencji generalnej w Rzymie powiedział: „Rodzina jest u początku i u podstaw tej światowej kultury ocalenia, która ratuje nas przed tak wieloma atakami, zniszczeniami i kolonizacjami, takimi jak te, które są związane z pieniędzmi lub ideologiami, które zagrażają światu na wielką skalę. Rodzina jest podstawą do tego, byśmy się obronili!”. (Audiencja generalna, katecheza, Plac św. Piotra, 16 września 2015 r.)Uczmy się od Jánosa Esterházyego bronienia i miłości do naszej małej i wielkiej rodziny, naszego domu i  ojczyzny, naszego własnego narodu i naszych bratnich narodów!

„Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, by świat potępić, lecz by świat zbawić” (J 3,17).

János Esterházy również starał się wprowadzić tę prawdę w życie, gdy modlił się za wszystkich. W modlitewniku jego matki czytamy taki o nim wpis (źródło: Zalán Szilvási, felvidék.ma):

Żył w świecie, w którym mowa nienawiści była silniejsza niż słowa miłości. On jednak wybrał słowo miłości

Imre Molnár, historyk, ma rację, gdy mówi: „Esterházy powiedział w czasie drugiej wojny światowej, w okresie największej nienawiści, że ten, kto działa z nienawiści, nastaje na swoje życie, próbuje się zabić, bo budować można tylko z miłości. Z tymi myślami wyprzedził swoje czasy. Powiedział też, że nie możemy pozostać sami i odizolowani tutaj w regionie Europy Środkowej, bo wtedy zostaniemy zmieceni, ale do tego potrzebne jest wzajemne przebaczenie i pojednanie między ludami i narodami. 

Historia jego rodziny i droga życia łączy wszystkie cztery kraje wyszehradzkie, matka była Polką, ojciec Węgrem, a on sam był politykiem w Bratysławie i Pradze.” (Gondola.hu, 13.09.2022). Uczmy się od Jánosa Esterházyego mowy miłości, w przeciwieństwie do mowy nienawiści i egoizmu. Mówiąc słowami św. Jana Pawła II, nie budujmy kultury śmierci (bezgranicznego egoizmu), ale budujmy kulturę miłości (bezinteresownego oddania)!

János Esterházy kochał swoich bliźnich, interpretując ewangeliczną miłość poprzez naukę Kościoła i Ojca Świętego. W 1942 roku napisał: „Czasy są bolesne i tragiczne, bo gdziekolwiek spojrzymy, widzimy zwalczanie, zniszczenie wartości ziemskich i duchowych. Jednak poprzez wielki mrok, który zdaje się pokrywać nieboskłon z każdej strony, przebija się z Watykanu wiara, niemal nadludzka promieniująca od osoby Ojca Świętego – wiara, że dzieła tysięcy lat, czy to duchowe czy materialne, nie mogą się skruszyć, jeśli pozostaniemy wierni chrześcijańskiej miłości i prawdzie, i w ich duchu będziemy walczyć i przezwyciężać szalejącą nienawiść. 

Tylko to może uratować dzisiejszego udręczonego człowieka. Nie ma innej drogi wyjścia! O tym właśnie przestrzega nas ponownie Ojciec Święty, gdy wzywa nas do bycia strażnikami i obrońcami chrześcijańskiego człowieczeństwa i wymienia starożytne przykłady, wobec których musimy pozostać godni.” (źródło: Szilvási Zalán, Felvidék.ma). Uczmy się od Jánosa Esterházyego wierności Kościołowi i przywiązania do jego nauki.

Sługa Boży nawet w więzieniu potrafił być strażnikiem i obrońcą swoich współwięźniów, pocieszając ich słowami starożytnego ojca Kościoła, wygnanego biskupa Kartaginy, św. Cypriana: „Chrystus jest z wami i cieszy się z wytrwałości swoich sług… Każdego dnia możecie oczekiwać błogosławionego dnia waszego odejścia, a będąc daleko od tego świata, już teraz dążycie do nagrody męczeństwa, do niebieskiego domu: po ciemnościach świata ujrzycie najjaśniejsze światło, wszystkie wasze zmagania i cierpienia zostaną nagrodzone należną im chwałą” (źródło: Fragment listu Marii Esterházy do Lujzy przed wyjazdem do Polski, Újlak, 03.06.1958).

Dziś jesteśmy razem w wierze i nadziei, że po wszystkich zmaganiach i cierpieniach swojego życia János widzi Światło i zdobył chwałę. W odpustową uroczystość Podwyższenia Krzyża Świętego chcemy jeszcze raz uświadomić sobie: Naszym znakiem jest Krzyż!, po którym zaś przychodzi chwała Zmartwychwstania. Niech sługa Boży będzie dla nas wzorem wytrwałej modlitwy za naszych ukochanych i za tych, którzy nas nie kochają, wzorem miłości do naszego drogiego narodu węgierskiego, wzorem budowania braterstwa i pokoju z naszymi sąsiadami w Kotlinie Karpackiej! Módlmy się, abyśmy w dźwiganiu krzyża naszego życia na ziemi mogli prosić także o jego wstawiennictwo wśród błogosławionych, a na końcu naszego życia mogli być z nim w Niebie! Amen.

bp Zsolt Marton, ordynariusz diecezji Vác

Kard. Erdő otrzymał Nagrodę im. Sługi Bożego Jánosa Esterházego

 

https://www.ekai.pl/kard-erdo-otrzymal-nagrode-im-slugi-bozego-janosa-esterhazego/

 Dzięki !  Naprawdę wzruszający opis. Warto byłoby gdzieś postawić wspólny pomnik dla czterech męczenników, który byłby zarówno pomnikiem węgiersko-słowackiego braterstwa.


warto bylo ROK czekać… na publikacje po slowacku

https://esterhazyjanos.eu/dzieki-naprawde-wzruszajacy-opis-warto-byloby-gdzies-postawic-wspolny-pomnik-dla-czterech-meczennikow-ktory-bylby-zarowno-pomnikiem-wegiersko-slowackiego-braterstwa/?lang=pl

Tomasz Łysiak

Bójcie się tych, którzy zabijają nie tylko ciało, ale i duszę

János Esterházy – męczennik Węgier i Polski

https://esterhazyjanos.eu/wp-content/uploads/2021/12/Esterhazy-–-bohater-2-narodów_red.docx 

Uczcili pamięć węgierskiego bohatera. „W czasach komunizmu wsławił się heroiczną postawą za co poniósł męczeńską śmierć”

W WARSZAWIE UPAMIĘTNIONY ZOSTANIE SŁUGA BOŻY JÁNOS ESTERHÁZY

W WARSZAWIE ODBYŁY SIĘ UROCZYSTOŚCI UPAMIĘTNIAJĄCE SŁUGĘ BOŻEGO JÁNOSA ESTERHÁZYEGO

[TYLKO U NAS] RED. G. GÓRNY O SŁUDZE BOŻYM JÁNOSU ESTERHÁZYM: ZAWSZE POWTARZAŁ, ŻE „NASZYM ZNAKIEM JEST KRZYŻ, A NIE SWASTYKA”

120. ROCZNICA URODZIN JÁNOSA ESTERHÁZYEGO. PREZES IPN ZŁOŻY KWIATY PRZED JEDYNYM W POLSCE POMNIKIEM NIEZŁOMNEGO HRABIEGO

ROK PAMIĘCI JÁNOSA ESTERHÁZYEGO NA WĘGRZECH. „NASZYM ZNAKIEM JEST KRZYŻ!”

Życie i dziedzictwo Jánosa Esterházy’ego

János Esterházy: męczennik, który jednoczy nasze narody. Ważne, piękne, przełomowe kazanie arcybiskupa Jana Oroscha. PRZECZYTAJ

https://wpolityce.pl/kosciol/567336-janos-esterhazy-meczennik-ktory-jednoczy-nasze-narody

Miłość i przebaczenie Jánosa Esterházyego

https://niezalezna.pl/412299-milosc-i-przebaczenie-j-nosa-esterh-zyego 

Facebook